<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>

<rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" version="2.0">

    <channel>
        <title>Tor Służewiec</title>
        <link>http://torsluzewiec.pl</link>
        <description>Tor Służewiec</description>
        <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
        <generator>http://wordpress.org/?v=2.7.1</generator>
        <language>en</language>
        <sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
        <sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
        
        <item>
            <title>Postępowanie przetargowe</title>
            <link>http://torsluzewiec.pl/news/view/2629/</link>
            <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
            <dc:creator></dc:creator>
            <guid isPermaLink="false">http://torsluzewiec.pl/news/view/2629/</guid>
            <description><![CDATA[<p>
  Totalizator Sportowy sp. z o.o. (ul. Targowa 25, 03-728 Warszawa, NIP: 525-00-10-982) zaprasza do udziału w przetargu o numerze sprawy 318/2011 na obsługę Oddziału Wyścigi Konne Warszawa - Służewiec w zakresie:
</p>
<p>
  Części I pośrednictwa w wynajmie terenu (Powierzchni) Wyścigów Konnych Warszawa - Służewiec
</p>
<p>
  Części II pośrednictwa w wynajmie Powierzchni reklamowej znajdującej się na terenie Toru Służewiec
</p>
<p>
  Wszystkie informacje dotyczące przetargu są dostępne na <a href="http://serwis.lotto.pl/183-4bd82843a3b51.htm" target="_blank" title="kliknij">www.lotto.pl</a> (zakładka firma/ przetargi/postępowania przetargowe).
</p>
<p>
  Termin składania ofert upływa 31 stycznia 2012 r. o godz.12.00
</p>
<p>
  &nbsp;
</p>
]]></description>
        </item>
        
        <item>
            <title>Wspomnienie o Gienku Halskim</title>
            <link>http://torsluzewiec.pl/news/view/2628/</link>
            <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
            <dc:creator>Krzysztof Romaniuk</dc:creator>
            <guid isPermaLink="false">http://torsluzewiec.pl/news/view/2628/</guid>
            <description><![CDATA[<p>
  W piątek 23 grudnia na Cmentarzu na Bródnie odbył się pogrzeb Eugeniusza Halskiego, znanego nie tylko na wyścigach, ale w Warszawie lat 60-70. pod nazwiskiem Frajer. Zmarł przed tygodniem w wieku 71 lat. Pożegnało go liczne grono przyjaciół, kolegów i znajomych z Liceum im. Reytana, Politechniki, Klubu Studenckiego "Stodoła'" i wyścigów konnych.
</p>
<p>
  Był chłopakiem z Mokotowa Górnego, absolwentem renomowanego Liceum im. Reytana i Politechniki Warszawskiej.<br />
  W swej pierwszej wspomnieniowej książce ("Gienka Frajera życie jak rock and roll"), będącej wspólnym dziełem Jego i pisarza Wojciecha Bukata, wyjaśniał pochodzenie pierwotnego nazwiska szwedzkimi korzeniami swego ojca. "Wolny" w językach nordyckich to "fray" lub "frey". I Gienek rzeczywiście był człowiekiem wolnym, co w latach PRL-u miało swą dodatkową wymowę. Lubił niezbyt mile wówczas widziany przez władze jazz, a także sport (szczególnie narty), świetnie też tańczył (brał udział w konkursach rock and rolla). Ten ówczesny, stołeczny bon vivant, jak trzeba było potrafił też rozwiązywać spory po męsku, czyli w pojedynkach na pięści. Miał liczne grono znajomych i przyjaciół wśród artystów (szczególnie muzyków) nie tylko w "Stodole" i na basenie Legii, który był wówczas również miejscem spotkań śmietanki towarzyskiej. Dziś podobne środowisko nazywane jest "warszawką".<br />
  Na wyścigi, jak na Jego wyjątkowy temperament, trafił stosunkowo późno, bo dopiero w wieku 23 lat. A wsiąkł w nie szybko na dobre i złe. To dobre pojawiło się jednak u Niego dopiero w wieku mocno dojrzałym. Wtedy postanowił spłacić w pewnym sensie symboliczny dług zaciągnięty wobec wyścigów wcześniej.<br />
  Jego pierwszym i na zawsze ukochanym klubem warszawskim była "Stodoła". Jej dawni twórcy bywalcy tłumnie stawili się podczas promocji wspomnianej już wcześniej książki, która odbyła się właśnie w "Stodole" przed pięcioma laty. Wśród zebranych było wielu ludzi związanych z wyścigami, trenerów, jeźdźców i sympatyków wyścigów konnych, gdyż po raz pierwszy po wojnie zdarzyło się, że komuś się chciało tak realnie i namacalnie oddać atmosferę toru, na który przychodziły kiedyś dziesiątki tysięcy ludzi.<br />
  Jesienią 2009 roku, już na torze, odbyła się promocja drugiej książki autorskiej pary Eugeniusz Halski i Wojciech Bukat. Tym razem zaprezentowali oni "Bombę w górę", pozycję już w całości poświęconą bohaterom Służewca, koniom i ludziom. Dzięki tym dwóm dziełom swego życia Gienek przejdzie do historii wyścigów na Służewcu.<br />
  Na koniec moje osobiste wspomnienie związane z Gienkiem. Poznałem Go bliżej dopiero przed 5-6 laty. Zaintrygował mnie najpierw Jego elagancki jasny płaszcz, w którym przypominał mi Alaina Delona. Powiedziałem Mu o tym. Widocznie ta moja uwaga przypadła Mu do gustu, gdyż w płaszczu tym, który jak mówił, kupił przed 20 laty, pojawiał się w ostatnich sezonach na torze prawie zawsze. Nasłuchałem się wielu Jego wyścigowych opowieści, których nie zamieścił w swoich książkach. Jeszcze przed rokiem snuł plany napisania kolejnej, ale już nie o wyścigach<br />
  W końcu listopada byłem zbyt zakręcony tą ostatnią niedzielą, żeby z Gienkiem dłużej porozmawiać. Po raz pierwszy, jakby mimochodem, powiedział mi wtedy, że toczy walkę z rakiem na śmierć i życie. Na moją uwagę, czemu nie zdradził mi tego wcześniej, odparł: - A co ci miałem na wyścigach zawracać głowę takimi sprawami. Przychodziłem na tor, żeby o tym zapomnieć!
</p>
<p>
  <strong>Żegnaj mój służewiecki Alanie Delonie!</strong><br />
  <br />
  <strong>Jan Zabieglik</strong><br />
  <br />
  <em>Redakcja torsluzewiec.pl składa wyrazy najserdeczniejszego, głębokiego współczucia najbliższej Rodzinie śp. Eugeniusza Halskiego.</em>
</p>
]]></description>
        </item>
        
        <item>
            <title>Przeżyjmy to jeszcze raz (4). Araby - druga część sezonu</title>
            <link>http://torsluzewiec.pl/news/view/2627/</link>
            <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
            <dc:creator>Krzysztof Romaniuk</dc:creator>
            <guid isPermaLink="false">http://torsluzewiec.pl/news/view/2627/</guid>
            <description><![CDATA[<p>
  <strong>Dzień Arabski. Nagroda Europy dla gości z Holandii</strong>.<br />
  &nbsp;<br />
  26. bieg o Nagrodę Europy, odbywający się podczas dorocznego Dnia Arabskiego (21 sierpnia), po raz drugi został zaliczony prestiżowego światowego Festiwalu im. Szejka Zayeda bin Sultana Al Nahyana. Gonitwa miała dwóch mocnych faworytów: trenowanego we Francji ubiegłorocznego zwycięzcę Muqatila Al Khalidiaha, dla którego jednak był to pierwszy start w sezonie 2011, oraz dominującego na Służewcu rosyjskiego Dostatoka. Z nadziejami na wygranie dodatkowego bonusu w wysokości 30 000 € przybyli ze swoimi końmi, Sartejano (na zdjęciu) i Bachim Bouzoukiem, właściciele z Holandii.<br />
  Zaraz po starcie do mocno do przodu ruszyły Muqatil Al Khaledidiah i Dostatok. Walcząc ze sobą o prowadzenie narzuciły niezwykle mocne tempo. Pierwszą ćwiartkę pokonały w – 30,3 sek! Na końcu bardzo rozciągniętej stawki biegł Bachi Bouzouk, który zaczął poprawiać pozycję na przeciwległej prostej. W połowie zakrętu dopingująca Dostatoka część publiczności zamarła. Po raz pierwszy w karierze ogier zupełnie osłabł. Tymczasem do przodu przesunął się Sartejano, który dołączył do Muqatila Al Khalidiaha i po wyjściu na prostą zaczął się od niego oddalać. Do końca wysyłany przez Anthony’ego Deau wygrał łatwo o 8 długości w czasie 2’57,8”. W świetnym stylu zdobył dla swojej właścicielki i zarazem trenerki Diany Dorenberg główną nagrodę oraz dodatkowy bonus. Kapitalnie zaprezentował się również przygotowywany przez Michała Romanowskiego Kentauer Kossack. W końcówce wyprzedził Muqatila Al Khalidiaha. Gdy wydawało się, że sensacyjnie wywalczy drugie miejsce, tuż przed celownikiem pokonał go finiszujący Bachi Bouzouk.<br />
  <br />
  Podczas Dnia Arabskiego rozegrano także prestiżowe wyścigi o nagrody: Sabelliny (dla 4-letnich i starszych klaczy) oraz Białki (dla trzylatków). Faworytką pierwszego była jedyna reprezentantka starszych roczników, Sagala z Reguła, natomiast spośród pozostałych miała zostać wyłoniona faworytka rozgrywanego 3 tygodnie później najważniejszego wyścigu dla klaczy - Okas. Sagala z Reguła jako pierwsza na prostej wyprzedziła Arminę,która w dystansie dyktowała tempo dla atakującej środkiem toru Elgany. Przy kanacie ruszyła niosąca o 3 kg więcej od rówieśniczek Herma. Pierwsza spasowała Sagala. Tymczasem silnie wysyłana przez Antona Turgaeva Elgana uzyskała minimalną przewagę nad Hermą. W końcówce do walki włączyła się znakomicie finiszująca Dirhem, która na prostej długo nie mogła znaleźć przejścia. Ostatecznie o szyję uległa Elganie, ale w walce o drugie miejsce okazała się o łeb lepsza od Hermy. Tak więc trenerka Małgorzata Łojek zanotowała w tej gonitwie dublet. Czwartą pozycję odebrała Sagali z Reguła Fira Akba.<br />
  Hodowcą i właścicielem Elgany jest Zbigniew Górski.<br />
  <br />
  Choć w biegu o Nagrodę Białki ostatecznie ścigały się tylko cztery konie (z maszyny przed startem uciekł mocno liczony Spiderman Kossack), wyścig mógł się podobać. Dyktujący niezwykle surowe warunki rosyjski Nonet został na prostej został zaatakowany przez podążającego za nim Vly Kossacka. Dosiadający Hyyafa Al Khalediaha Aleksander Reznikov czekał na odpowiedni moment do ataku. Ruszył po zewnętrznej w połowie prostej, gdy Nonet nieco osłabł. Jednak pobudzony batem przez Antona Turgaeva Vly Kossack nie dał się pokonać i utrzymał przewagę szyi. W walce z tą dwójką bieg ukończył Nonet, który w końcówce złapał drugi oddech, ale nie zdołał już zająć drugiej lokaty. Daleko za walczącymi rywalami ukończył gonitwę Formane.<br />
  Trenerem wyhodowanego w The Kossack Stud B.V. w Holandii Vly Kossacka jest Michał Romanowski, a właścicielem jego firma Fortum.<br />
  <br />
  <strong>Dostatok wraca na szczyt</strong><br />
  <br />
  Można było się zastanawiać, ile tak dotkliwa porażka kosztowała Dostatoka. Świetny ogier wrócił na tor 9 października, stając na starcie biegu o Nagrodę Michałowa. Nieliczni liczyli, że Kentauer Kossack zrewanżuje mu się za porażki z pierwszej części sezonu, chociaż miesiąc wcześniej mocno rozczarował w wyścigu o Nagrodę Wielkiego Szlema ulegając towarzyszowi stajennemu Addingowi, derbiście Sabirowi oraz Achillesowi. Tym razem biegnący mu do pomocy Celius od początku galopował tuż za dyktującym bardzo mocne tempo Dostatokiem. Zamierzeniem takiej taktyki było zamęczenie rosyjskiego czempiona, jednak ten wytrzymał kondycyjnie długi dystans i wygrał bardzo łatwo pod Aleksandrem Reznikovem. Silnie wysyłany Kentauer Kossack w końcówce o 0,75 długości pokonał świetnie dysponowanego Addinga, a czwarty był El Weiron przed Naschem.<br />
  <br />
  <strong>Herma zrehabilitowała się w Oaks</strong><br />
  <br />
  Tym razem wszystkie 4-letnie klacze niosły jednakowe wagi, więc największe szanse na zwycięstwo w biegu o Nagrodę Gazelli, Mlechy i Sahary (Oaks) przyznawano Hermie. Na prostej ta drobna klacz fantastycznie finiszowała pod Wiaczesławem Szymczukiem i triumfowała bardzo łatwo o 1,75 długości przed kapitalnie dysponowaną tego dnia Firą Akbą. Trzecie miejsce z dużo większą stratą zajęła Dirhem, której nie była w stanie zagrozić El Sara. Zawiodła Elgana, która była dopiero 10.<br />
  Był to ostatni w karierze start Hermy, przygotowywanej przez Krzysztofa Ziemiańskiego i wyhodowanej przez jego ojca śp. Bogdana Ziemiańskiego.&nbsp; Po sezonie została wcielona do hodowli.<br />
  <br />
  <strong>Dominacja Hyaffa Al Khalidiaha, udany rewanż Noneta<br /></strong><br />
  Na początku października oddzielnie rywalizowały konie krajowej (Nagroda Sambora) i zagranicznej hodowli (Nagroda Pierrota). Wśród rodzimych koni murowanym kandydatem do zwycięstwa był Hyyaf Al Khalediah. W dystansie galopował na drugiej pozycji za swoim liderem Shahamem Alkhalediahem. Wyprzedził go już na zakręcie i triumfował z przewagą 6 długości nad Cekurem, który okazał się niespodziewanie lepszy od Amarantki. Czwarty był Pirat przed Germanio i Firo.<br />
  <br />
  W gonitwie o Nagrodę Pierrota liczyły trzy konie: Vly Kossack – Spiderman Kossack – Nonet, ponieważ jeszcze mało doświadczony Impact oraz zapisana awansem Cejlonka zdecydowanie ustępowały im możliwościami. Poprowadził Vly Kossack. Od początku pilnował go Nonet, który objął prowadzenie na początku prostej i galopował bardzo dobrze pod Aleksandrem Reznikovem. Trudny do prowadzenia Spiderman Kossack rozpędził się dopiero w końcówce i nie zdołał już zagrozić rywalowi, ale łatwo odebrał towarzyszowi stajennemu drugie miejsce.<br />
  <br />
  <strong>Dwie gonitwy porównawcze</strong><br />
  <br />
  W pierwszy weekend listopada rozegrano dwa wyścigi porównawcze dla 3-letnich i starszych arabów. W sobotę gonitwie o Nagrodę&nbsp; Embargo rywalizowały konie zagranicznej hodowli, a w niedzielę wyhodowane w Polsce (Nagroda Porównawcza). W pierwszej z nich roli bezsprzecznego faworyta sprostał Dostatok. Drugie miejsce zajął potężny trzylatek Spiderman Kossack przed Nonetem i starszym towarzyszem stajennym Kentauerem Kossackiem.
</p>
<p>
  Faworytem niedzielnego wyścigu o Nagrodę Porównawczą był Hyyaf Al Khalediah. Jego rówieśnicy, Cekur i nieco słabszy Firo, mieli rywalizować o niższe płatne miejsca z derbistą Celtisem i wicederbistą Achillesem. Na prostej Hyyaf wygrywał bez wysiłku pod Aleksandrem Reznikovem. Drugie miejsce po walce z Celtisem wywalczył Achilles, a czwarty był Cekur.<br />
  <br />
  <strong>Mocny Pentagon</strong><br />
  &nbsp;<br />
  W końcówce sezonu ze świetnej strony pokazał się inny młody arab ze stajni Michała Romanowskiego - urodzony w Danii Pentagon. W doskonałym stylu wygrał biegi o Nagrody Batyskafa i Czorta. W tym drugim pokonał rozkręcającego się Impacta, solidnego Pirata oraz Kasir Al Khalediaha. Słabo obsadzony bieg o Nagrodę Sasanki, przeznaczony dla 3-letnich klaczy, bez problemów wygrała trenowana przez Dorotę Kałubę Piawella pod Siergiejem Wasiutowem, która przez cały sezon prezentowała się bardzo dobrze.<br />
  Hodowcami Piawelli są państwo Mariola i Stanisław Wiśniewscy.<br />
  <br />
  <strong>Info</strong>
</p>
]]></description>
        </item>
        
        <item>
            <title>Tomasz Kluczyński trenerem w stajni Sabiny i Saliha Plavaców </title>
            <link>http://torsluzewiec.pl/news/view/2626/</link>
            <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
            <dc:creator>Krzysztof Romaniuk</dc:creator>
            <guid isPermaLink="false">http://torsluzewiec.pl/news/view/2626/</guid>
            <description><![CDATA[<p>
  Wiadomo już, że w przyszłym sezonie przybędzie na torze jedna nowa stajnia. Swoje konie, trenowane w ostatnich latach w Podbieli (44 km od Warszawy) przez Adama Wyrzyka, postanowili przenieść na Służewiec państwo Sabina i Salih Plavacowie. Zatrudnili już w niej trenera Tomasza Kluczyńskiego i dżokeja Wiaczesława Szymczuka.<br />
  <br />
  - Obecnie Stajnia Plavac jest jeszcze w fazie organizacji, ale 12 koni przebywających od dwóch tygodni w boksach gościnnych normalnie pracuje. Po kontuzji rozpoczął treningi 5-letni Kalin. On i The Blue będą rywalizować w gronie koni starszych. Obiecująca jest grupa przyszłorocznych trzylatków na czele z Dessault Rafale, Galibą, All Desertem, Black Cake i Really Fastem. Dojdą jeszcze dwulatki, więc ostatecznie do sezonu 2012 będę przygotowywał ok. 15-16 koni - mówi Tomasz Kluczyński, który pod 2,5-letniej przerwie znów poprowadzi stajnię na Służewcu. &nbsp;<br />
  <br />
  Przypomnijmy, że po zakończeniu kariery jeździeckiej Kluczyński przez cztery sezony pracował jako trener w stadninie Falborek Arabians k. Włocławka, należącej Krzysztofa Goździalskiego. W 2005 roku święcił triumf po zwycięstwie Dona Carlosa w Derby. Następnie przez 2,5 roku prowadził stajnię na Służewcu. W 2010 roku zastępował Adama Wyrzyka w Podbieli,a w tym sezonie współpracował z trenerem Emilem Zaharievem.<br />
  <br />
  <strong>Info</strong>
</p>
]]></description>
        </item>
        
        <item>
            <title>Przeżyjmy to jeszcze raz (3). Araby - pierwsza część sezonu</title>
            <link>http://torsluzewiec.pl/news/view/2625/</link>
            <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
            <dc:creator>Krzysztof Romaniuk</dc:creator>
            <guid isPermaLink="false">http://torsluzewiec.pl/news/view/2625/</guid>
            <description><![CDATA[<p>
  <strong>Pod dyktando "desantu" z Rosji</strong>.<br />
  &nbsp;<br />
  Wiosną do Warszawy przybyła spora grupa arabów z rosyjskiej stadniny w Tiersku. Ich trener Murat Bairamkułov rozpoczął współpracę z prowadzącym stajnię na Służewcu Wojciechem Olkowskim. Bairamkułov przygotowywał również Dostatoka (na zdjęciu), hodowli A. Belova i własności Murata Karaeva. Koń ten był już znany służewieckiej publiczności, bo w sierpniu 2010 roku, podczas Dnia Arabskiego, zdeklasował najlepsze trenowane w Polsce trzylatki w wyścigu o Nagrodę Białki.<br />
  <br />
  Już na początku maja okazało się, że nie tylko on jest taki mocny. W pierwszogrupowym biegu o Nagrodę Pamira (2200 m) jego towarzysz stajenny Vasilii podyktował bardzo surowe warunki, których nie wytrzymały dobry w ub. roku Esteem oraz jeden z lepszych 4-latków polskiej hodowli Etrusk. Na prostej Vasilii nie dał najmniejszych szans utalentowanemu Erisowi Al Nathowi, wygrywając łatwo o 5 długości, w bardzo dobrym czasie 2'32,6.<br />
  <br />
  Miesiąc później w gonitwie o Nagrodę Ofira wystartował Dostatok. Stadninę koni w Tiersku reprezentowały Vasilii oraz Valentino G. Dostatok wygrał z miejsca do miejsca, ale w końcówce musiał odeprzeć atak finiszującego Vasiliego. Aż 8 długości stracił do nich wicederbista Equilin, który nieznacznie pokonał czterolatki Achillesa i Sabira.<br />
  <br />
  Niemal identyczny przebieg miał rozegrany na początku lipca wyścig o Nagrodę Kurozwęk. Tym razem Dostatok podyktował nieco słabsze tempo, ale na finiszu ponownie obronił 0,5 długości przewagi nad atakującym z końca stawki Vasiliim. Trzecie miejsce zajął trenowany przez Michała Romanowskiego holenderskiej hodowli Kentauer Kossack. Czwarty był ubiegłoroczny derbista Celtis, który w czerwcu wygrał rozgrywanny w krajowej konkurencji wyścig o Nagrodę Kabareta.<br />
  <br />
  Ogromne możliwości potwierdził Dostatok w biegu o Nagrodę Figaro (2400 m), w którym ustanowił rekord toru - 2’44,5” na torze elastycznym! Dziewięć długości stracił do niego drugi na mecie Kentauer Kossack i 21 trzeci w celowniku Celtis. Vasilii kilka dni wcześniej wystartował w Niemczech, gdzie w mocnym wyścigu zajął czwarte miejsce, ale doznał poważnej kontuzji i zakończył karierę. Wrócił do stadniny w Tiersku.<br />
  <br />
  <strong>Dwa triumfy janowskiego Sabira!</strong><br />
  <br />
  Tymczasem czterolatki polskiej hodowli były szykowane do Derby. Najważniejszy sprawdzian przed tą gonitwą, wyścig o Nagrodę Janowa Podlaskiego, rozegrano 26 czerwca. Trójkę faworytów tworzyły najlepsza w roczniku w poprzednim sezonie Herma oraz Sabir i Achilles, które nieźle prezentowały się na tle mocnych konkurentów w biegach o Nagrody Kabareta i Ofira. Selekcyjne tempo narzucił Etrusk, towarzysz stajenny Sabira. Na prostej wyprzedziły go walczące Achilles z Wojłokiem, ale środkiem toru najlepiej galopował Sabir pod Siergiejem Wasiutowem i zmierzał po pewne zwycięstwo. W końcówce bezskutecznie ścigał go atakujący polem Matiz. Tymczasem ponownie finiszujący Etrusk odebrał Achillesowi miejsce trzecie. Herma nie sprostała ogierom i zajęła dopiero 8. miejsce. Po tym występie została skreślona przez Krzysztofa Ziemiańskiego z derbowej listy.<br />
  <br />
  Do Derby (odbyły się niespełna miesiąc poźniej, 24 lipca) młoda trenerka z Janowa Podlaskiego Daria Gutowska, dla której był to samodzielny debiut w tej prestiżowej gonitwie, zgłosiła cztery konie: Sabira, Etruska, El Fara i Bagana. Znów poprowadził Etrusk, ale po wyjściu na prostą odpadł. Pierwszy zaatakował przy bandzie El Far. W połowie prostej do walki włączyły się finiszujące Achilles i Sabir. Przez chwilę wydawało się, że El Far sprawi olbrzymią sensację, jednak zabrakło mu sił w końcówce. Silnie wysyłany przez Siergieja Wasiutowa Sabir okazał się o długość lepszy od Achillesa, który o tyle samo ograł El Fara. Czwarty na metę wpadł Pasjonat, który minimalnie wyprzedził Wojłoka i Al-Ama. Kompletnie zawiódł Matiz. Na prostej nie był w stanie oddać takiego finiszu, jak w gonitwie Przychówku. Zajął dopiero ósme miejsce.<br />
  <br />
  <strong>Mocne trzylatki</strong><br />
  <br />
  Dominacja Dostatoka wśród koni starszych była niepodważalna, ale równie niesamowite wrażenie zrobił występ wyhodowanego w Tiersku 3-letniego Noneta w pierwszogrupowym biegu o Nagrodę Errlisa. Dosiadany przez Andrieja Kirszyna podyktował niesamowicie mocne tempo (pokonał pełne ćwiartki w 32,8 i 32,9 sek.) i na prostej wygrywał z rzadko spotykaną na Służewcu przewagą 18 długości! W dystansie nadążyć za nim próbował Firo i przypłacił utratą drugiego miejsca na rzecz spokojnie przeprowadzonej Piawelli. Warto zaznaczyć, że podobnie jak większość rosyjskich arabów, Nonet rozpoczął karierę już w wieku dwóch lat, więc znacznie przewyższał rywali wyścigowym doświadczeniem.<br />
  <br />
  Trzy tygodnie później rozegrano gonitwę o Nagrodę Europejczyka. Po fenomenalnym występie bitym faworytem musiał być Nonet, a jego jedynym rywalem miał być wyhodowany przez spółkę Polska AKF Hyyaf Al Khalediah, który w bardzo dobrym stylu wygrał w debiucie i był wysoko oceniany w stajni. Rzeczywiście, właśnie ta dwójka rozgrywała bieg. Nonet pod Antonem Turgaevem narzucił mocne tempo. Hyyaf zdołał je wytrzymać, ale ostatecznie rywal utrzymał nad nim 1,25 dł. przewagi. Trzecie miejsce zajął inny reprezentant stadniny w Tiersku, Stendal.<br />
  <br />
  W połowie lipca o wysokiej klasie koni wyhodowanych w holenderskiej stadninie The Kossack Stud B.V. przypomniał trenowany przez Michała Romanowskiego Vly Kossack. Dosiadany przez Piotra Piątkowskiego wygrał dowolnie o 8 długości Memoriał Bogdana Ziętarskiego.<br />
  <br />
  Tydzień później w biegu o Nagrodę Koheilana I z pozycji bitego faworyta wystartował trenowany przez Małgorzatę Łojek Hyyaf Al Khalediah. Tempo w dystansie było umiarkowane, ale mimo to nie miał on problemów z odniesieniem łatwego zwycięstwo pod Aleksandrem Reznikovem. Po raz kolejny świetnie zaprezentowała się drobna Piawella, która w walce o drugie miejsce o 0,75 długości pokonała Firo. Czwarty był Germanio przed Cekurem.<br />
  <br />
  <strong>Info</strong>
</p>
]]></description>
        </item>
        
        <item>
            <title>Przeżyjmy to jeszcze raz (2). Folbluty - druga część sezonu</title>
            <link>http://torsluzewiec.pl/news/view/2624/</link>
            <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
            <dc:creator>Krzysztof Romaniuk</dc:creator>
            <guid isPermaLink="false">http://torsluzewiec.pl/news/view/2624/</guid>
            <description><![CDATA[<p>
  <strong>Pod znakiem dominacji Intensa.</strong><br />
  &nbsp;<br />
  Do pierwszej w sezonie gonitwy porównawczej, rozgrywanej na dystansie 2000 m Nagrody Kozienic, Intens nie został zgłoszony z powodu niezbyt groźnego urazu, jakiego nabawił się kilkanaście dni wcześniej. Na starcie zabrakło również Iwonicza i Burbona, które tydzień wcześniej rozgrywały bieg o Nagrodę Demona Cluba (lepszy o 0,5 dł. okazał się Iwonicz) oraz trzeciego w Derby Boozera – do końca sezonu z udziału w wyścigach wyeliminowała go kontuzja ścięgna. Do rywalizacji z czwórką koni starszych: Kardinale, Goldenem Tirolem, Sarsenem oraz Invisible Dubai przystąpiły więc tylko dwa trzylatki: dzielny Mały Kapral i nieobliczalny Feodor. Ten ostatni stopniowo podkręcał tempo w dystansie. Na końcu rozciągniętej stawki biegła najmocniej faworyzowana Kardinale. Feodor, podobnie jak miesiąc wcześniej w gonitwie o Nagrodę Fryderyka Jurjewicza, po wyjściu na prostą galopował bardzo blisko kanatu i cały czas utrzymywał pierwszą pozycję. W pościg za nim ruszyły Mały Kapral wraz z Goldenem Tirolem. Do samego celownika ta trójka zaciekle walczyła o zwycięstwo. Ostatecznie o łeb zwyciężył trenowany przez Adama Wyrzyka i dosiadany przez Tomasa Lukaska Golden Tirol przed Feodorem. Jak się później okazało – była to jedyna w tym sezonie pozagrupowa gonitwa dla 3-letnich i starszych koni, rozgrywana na dystansie powyżej 1600 m, której nie wygrał przedstawiciel rocznika derbowego.<br />
  <br />
  W ostatnią niedzielę sierpnia rozegrano najstarszy klasyczny wyścig o Nagrodę St. Leger. Mimo krótkiej przerwy w treningach na początku miesiąca, Intens musiał być bitym faworytem. Za jego jedynego rywala uważano rekordzistę toru na dystansie 2200 m (2’15,2”) Iwonicza. Feodor, Sarsen i powracający do zdrowia Ruten miały rywalizować o miejsce trzecie. Zgodnie z przewidywaniami silne tempo podyktował dla Intensa Tudul. Faworyt wyprzedził go już na zakręcie. Iwonicz natychmiast ruszył za nim, ale podopieczny Krzysztofa Ziemiańskiego galopował kapitalnie i wygrywał pod Tomasem Lukaskiem dowolnie z przewagą 9 długości. Przy okazji ustanowił nowy rekord toru: 2800 m – 2’53,8”. Trzecie miejsce w walce z Sarsenem wywalczył Feodor. Intens stał się w ten sposób 11. po wojnie koniem trójkoronowanym.
</p>
<p>
  Wyścig o Nagrodę Dziennika „Życie Warszawy” w świetnym stylu wygrał Iwonicz przed Leopolisem, Atacamą Crossingiem i Nepurem. W gonitwie o Nagrodę Korabia bez wysiłku zwyciężył inny koń trenowany przez Andrzeja Walickiego Mały Kapral. Obu dosiadał zmierzający po tytuł czempiona jeźdźców Aleksander Reznikov, który w Wielkiej Warszawskiej wybrał dosiad na Iwoniczu.<br />
  <br />
  Dzień przed rozegraniem tego prestiżowego wyścigu Reznikov spadł z Eklipsy i doznał bolesnych stłuczeń. Mimo to w niedzielę&nbsp; jeździł niemal we wszystkich gonitwach, w tym również&nbsp; w Wielkiej Warszawskiej.
</p>
<p>
  Intens tym razem tak jak w Derby narzucił bardzo solidne tempo. Blisko niego galopowały Ruten, Hortensja i Electra Deelites. Na przeciwległej prostej na drugie miejsce poprawił Iwonicz, który na zakręcie ruszył do ataku. Intens nie dał się jednak wyprzedzić i po wyjściu na prostą zaczął oddalać się od rywali. Na ostatnich 200 m Tomas Lukasek nie musiał go już nawet wysyłać. Mimo to Intens ustanowił rekord toru na dystansie 2600 m – 2’40,3” (poprzedni - 2'41,5 - należał do San Luisa).&nbsp; W znakomitym stylu na drugie miejsce finiszował Camerun, który z Intensem nie miał szans, ale zdecydowanie pokonał pozostałe konie. Mały Kapral w celowniku odebrał trzecie miejsce słabnącemu Iwoniczowi. Dopiero piąta była najlepsza ze starszych koni Kardinale. &nbsp;<br />
  <br />
  W listopadzie rozegrano najdłuższy, a zarazem ostatni w sezonie bieg pozagrupowy o Nagrodę Sac-a-Papier. Wygrał go dowolnie trenowany przez Janusza Kozłowskiego Myth of Malham (było to jego czwarte zwycięstwo w tym roku), a drugie miejsce nieoczekiwanie zajął wcześniej przeciętnie spisujący się Igo, który łatwo pokonał niezłego Kairosa.<br />
  <br />
  <strong>Hortensja królowała w stawce klaczy</strong><br />
  <br />
  Czołowe trzyletnie klacze nie rywalizowały z ogierami w biegu o Nagrodę Kozienic, ponieważ kilka dni wcześniej rozegrano gonitwę o Nagrodę Liry (Oaks). W roli faworytki do tego wyścigu przystępowała wicederbistka Electra Deelites. Z kolei Hortensja, Marlene i Khilona, które zajęły trzy pierwsze miejsca w wyścigu przygotowawczym do Oaks (N. Novary), miały w nogach teoretycznie łatwiejsze starty. Hortensja zaatakowała już przy wyjściu na prostą, wyprzedzając słabnącą Chic Hill. Finiszująca z końca stawki Electra Deelites dopiero w połowie prostej przesunęła się na drugą pozycję i mocno zbliżyła się do rywalki, ale ostatecznie nie była w stanie skutecznie zaatakować Hortensji (tr. K. Ziemiański, dż. T. Lukasek). Trzecia była Khilona przed Marlene.<br />
  <br />
  Niecały miesiąc później czołówka 3-letnich klaczy, z wyjątkiem szykowanej do słowackiego Oaks Electry Deelites, spotkała się mocnymi 4-latkami: Kardinale i Dżazzil. Dosiadający Hortensji w zastępstwie Tomasa Lukaska Brytyjczyk Gary Hind narzucił szarpane tempo. Na prostej zdecydowanie przyspieszył i Hortensja bardzo pewnie odparła atak starszych rywalek. Kardinale była druga, a Dżazzil trzecia. Dopiero szóste miejsce zajęła triumfatorka Wiosennej Black Pantera, dla której dystans okazał się zbyt długi. Hodowcami i właścicielami zwyciężczyni są Jarosław i Jerzy Szmytowie.<br />
  <br />
  <strong>Exciting Life niepokonany na Służewcu</strong><br />
  <br />
  Najlepszy sprinter znajdujący się w polskim treningu, po trzech zagranicznych startach wreszcie wystąpił przed warszawską publicznością. W pierwszej części sezonu był dwukrotnie ósmy (w Mediolanie i Hamburgu) i pierwszy w Baden-Baden w gonitwie rangi Listed. Startował w pozycji zdecydowanego faworyta. Natomiast dla znakomitego, 9-letniego Green Maestro, był to pożegnalny występ. Exciting Life w swoim stylu narzucił bardzo mocne tempo. Nie wytrzymała go podążająca za nim w dystansie Secret Gold. Na prostej trenowany przez Adama Wyrzyka Exciting Life wygrywał bez wysiłku pod Martinem Srnecem. Drugie miejsce Dżazzil nieoczekiwanie mocno (choć bezskutecznie) w końcówce zaatakował „Dziadek” Green Maestro, który w ten sposób pokazał, że mimo 9 lat ciągle jest koniem wysokiej klasy. Po gonitwie, podobnie jak triumfator, miał swoją rundę honorową.<br />
  <br />
  14 sierpnia Exciting Life łatwo wygrał bieg o Nagrodę Deer Leapa. Tym razem popisał się ładnym finiszem ze środka stawki. Drugie miejsce łeb w łeb zajęły Dżazzil i My Sweet Dream, a czwarte powracający do rywalizacji na krótszych dystansach Tybet.
</p>
<p>
  Ostatni prestiżowy bieg sprinterski, Criterium, odbył się na początku listopada. Na starcie zabrakło Inheritora oraz sprzedanej na aukcji Dżazzil. W tej sytuacji bardzo pewne zwycięstwo odniósł Big Luck pod Piotrem Krowickim. O 1,5 długości pokonał Tybeta, który okazał się o długość lepszy od walczących o trzecie miejsce My Sweet Dream i Faghelaeda.
</p>
<p>
  <strong>Inheritor, Big Luck i Tybet najlepszymi milerami<br /></strong><br />
  Świetnie w rozgrywanym 25 września wyścigu o Nagrodę Przedświta spisały się konie własności Gabrieli i Roberta Gorczyców, trenowane przez Malgorzatę Łojek Tybet i Big Luck. Wspólnie podyktowały mocne równe tempo i do celownika walczyły między sobą o zwycięstwo. O krótki łeb lepszy okazał się dosiadany przez Viktora Popova Tybet, W pokonanym polu zostawiły dobre Faghelaeda, Azure Dragona, zmęczoną sezonem Black Panterę oraz My Sweet Dream, która przebiegła wówczas zaskakująco słabo, ale już 3 tygodnie później potwierdziła, że był to tylko wypadek przy pracy, w dobrym stylu wygrywając pierwszogrupową gonitwę o Nagrodę Dżudo.<br />
  <br />
  Big Luck i Tybet 3 tygodnie później stanęły na starcie prestiżowego biegu o Nagrodę Mosznej. Tym razem oprócz Faghelaeda ich rywalami były: ciągle mocna Dżazzil, Inheritor, który miesiąc wcześniej zajął trzecie miejsce w rozgrywanym w Pradze KMET Mile, świetnie spisujący się w tym sezonie Feodor oraz zagadkowe Informatyk i Atacama Crossing. Tym razem Tybet i podążający za nim Big Luck narzuciły jeszcze bardziej surowe warunki niż poprzednio. Stawka biegła rozciągnięta. Na prostej ogiery skutecznie odpierały atak finiszującej bez błysku Dżazzil. Wydawało się, że znów wyścig rozegrają między sobą, a Big Luck zrewanżuje się towarzyszowi stajennemu, jednak w końcówce oba pokonał świetnie finiszujący z odległej pozycji Inheritor pod Antonem Turgaevem. Triumfator, 5-letni wałach importowany z Irlandii przez Kishore Mirpuriego i Zbigniewa Górskiego, jest trenowany przez Wojciecha Olkowskiego.<br />
  <br />
  <strong>Z dwulatków najpierw brylował Paker</strong><br />
  <br />
  Pierwsza pozagrupową gonitwę dla dwulatków, Nagrodę Dorpata, zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami wygrał dosiadany przez Antona Turgaeva Paker,trenowany przez Wojciecha Olkowskiego własności Adama Chodowca, Kishore Mirpuriego oraz Zbigniewa Górskiego. Rywali pozostawił daleko w tyle. Drugie miejsce zajął jego towarzysz stajenny Refuse Me Not. Walkę o trzecie miejsce z Narkozą minimalnie przegrał trzeci z koni trenowanych przez Wojciecha Olkowskiego, Indian General.<br />
  <br />
  Trzy tygodnie później rozegrano bieg o Nagrodę Skarba. Mocno poprowadził amerykańskiej hodowli Lonsdale - najlepszy z grona bardzo dobrze spisujących się w tym sezonie dwulatków sprowadzonych z USA przez Vladimira Kazakova. Na prostej bronił się bardzo dobrze i wydawało się, że wygra pewnie, jednak w końcówce zupełnie opadł z sił i został wyprzedzony przez atakującego z końca stawki Hard Worka ze stajni Adama Wyrzyka. Trzecia znów była Narkoza, która tym razem okazała się lepsza od Refuse Me Not.<br />
  <br />
  Do kolejnego sprawdzianu czołówki młodych koni doszło w biegu o Nagrodę Dakoty. Biegnący do pomocy Lonsdale’owi Wise Concul narzucił bardzo mocne tempo, wyprowadzając na prostą ze sporą przewagą, jednak szybko osłabł. Na pierwszej pozycji znalazł się galopujący środkiem toru Paker, którego bardzo mocno zaatakował Lonsdale. Ogiery stoczyły pasjonującą walkę o zwycięstwo. Już wydawało się, że w celowniku Lonsdale sięgnął rywala, ale po analizie zdjęcia z fotokomórki sędzia orzekł, że Paker utrzymał przewagę długości krótkiego łba. Trzecie miejsce, jednak ze stratą 6 długości do walczącej pary, zajął Hard Work, przed Be Best i Refuse Me Not.<br />
  <br />
  <strong>Mocne wejście Prince of Ecosse</strong><br />
  <br />
  Najwyżej dotowany wyścig dla 2-latków o Nagrodę Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi zgromadził na starcie tylko czwórkę uczestników (wycofany został Young Boy). Po raz pierwszy z niepokonanym do tej pory Pakerem oraz minimalnie przez niego ostatnio pokonanym Lonsdale’m spotkał się Prince of Ecosse, którego styl i czas poprzedniej wygranej zrobił olbrzymie wrażenie. Mocnemu Hard Workowi przyznawano najmniejsze szanse, ale i on pokazał już, że ma spore możliwości. Mimo małej liczby koni, w wyścigu zdarzył się nieprzyjemny incydent. Pod koniec przeciwległej prostej doszło do kontaktu pomiędzy prowadzącym Prince of Ecosse i bardzo mocno niosącym się Pakerem. Po chwili Paker odbił w prawo, wpadając pod nogi Hard Workowi. Ten mocno się potknął, ale na szczęście Martin Srnec zdołał utrzymać się w siodle. Cała sytuacja wyglądała dość groźnie, na szczęście nie doszło do żadnej kontuzji. Tymczasem trenowany przez Andrzeja Walickiego Prince of Ecosse po wyjściu na prostą bez problemów oddalił się od rywali. Wygrywał z przewagą 8 długości pod Aleksandrem Reznikovem, Drugi był Lonsdale, a trzeci Paker przed Hard Workiem.<br />
  <br />
  Miesiąc później w gonitwie o Nagrodę Mokotowską Hard Work ponownie spotkał się z Prince of Ecosse. Ogiery miały jeszcze czwórkę rywali, z których najmocniej liczono amerykańskiej hodowli konie Vladimira Kazakova: At One Blow oraz Substancialcontacta. Tym razem Prince of Ecosse nie wyszedł na front gonitwy, więc tempo podyktował Substancialcontact. Na prostej galopujący „w ręku” Prince of Ecosse nie dał rywalom szans. Drugie miejsce długo utrzymywał podążający za nim Hard Work, ale w celowniku pokonał go finiszujący z końca stawki At One Blow.<br />
  <br />
  Ostatni pozagrupowy bieg dla 2-latków o Nagrodę Nemana wygrał&nbsp; Socialist ze stajni Vladimira Kazakova, który silnie wysyłany przez Aleksandra Karbadowa z trudem obronił się przed atakiem Black Cake’a. Kolejne miejsca zajęły Sunny Money, Sopran Sorriso oraz Sandero.
</p>
<p>
  Niestety, 17 listopada podczas treningu Prince of Ecosse doznał kontuzji stawu pęcinowego. Cztery dni później przeszedł operację ściśnięcia pękniętej kości dwiema śrubami. Wrócił już do macierzystej stadniny.&nbsp; Jeśli rehabiltacja będzie przebiegać bez przeszkód, rozpocznie treningi w stajni Walickiego w końcu lutego.
</p>
<p>
  <br />
  <strong>Polska Tija przed amerykańską Bissectrisą</strong><br />
  <br />
  Siódemka klaczy stanęła na stracie biegu o Nagrodę Cardei. Przekonujące zwycięstwo odniosła amerykańskiej hodowli Princess of London, przygotowywana przez Aleksandra Podkkujkę i dosiadana przez Aleksandra Kabardova. Klacz własności Vladimira Kazakova łatwo utrzymywała przewagę nad polskiej hodowli Tiją i Better Than All. Niewielką stratę do czołówki miała czwarta na celowniku Freya Mary, natomiast Jałta, Nadora i Jaroszka nie liczyły się w rozgrywce.<br />
  <br />
  Princess of London, Tija, Better Than All oraz Nadira spotkały się&nbsp; miesiąc później w najważniejszej gonitwie dla 2-letnich klaczy o Nagrodę Efforty. Oprócz nich do tego biegu zgłoszone zostały trenowane przez Adama Wyrzyka Galiba i Never Refuse oraz amerykańskiej hodowli Bissectrisa, która w swoim debiucie odniosła imponujące zwycięstwo w dobrym czasie. Znów poprowadziła Princess of London przed Tiją, jednak tym razem na prostej lepiej galopowała polska klacz. Długo nie mogła rozpędzić się Bissectrisa. Stanęła na chód dopiero w końcówce i mocno zaatakowała Tiję, ale nie zdołała już jej pokonać. Było to drugie w sezonie zwycięstwo trenowanej przez Małgorzatę Łojek Tiji, której hodowcami i właścicielami są państwo Gabriela i Robert Gorczycowie.
</p>
<p>
  <span style="font-weight: bold; text-decoration: none;">Wspaniałe zwycięstwa Traviolli w gonitwach płotowych</span>&nbsp;
</p>
<p>
  Na starcie najważniejszej gonitwy płotowej pierwszej części sezonu o Nagrodę 1. Dywizji Kawalerii WP stanęli zwycięzcy: Nagrody Czada (Morikano) oraz Memoriału Jerzego Eliasa (Kurdesz), zabrakło natomiast zwycięzcy wyścigu o Nagrodę Hadriana, Szatana. Dosiadany przez Zdzisława Licę Morikano, hodowli i własności Zenona Duplickiego,&nbsp; galopował w końcówce zdecydowanie najlepiej i zwyciężył łatwo o 5 długości przed Tajlandką, choć 3 tygodnie wcześniej pokonał ją zaledwie o krótki łeb. Trzecia była Sun Belina przed Negrilem i Kurdeszem. Poniżej oczekiwań wypadły ubiegłoroczny triumfator Noridon, Traviolla oraz Crimson Challenge.<br />
  <br />
  Po przerwie letniej dominowały klacze. Najlepiej prezentowała się siwa Traviolla, przygotowywana przez Józefa Siwonię. W Memoriale Jerzego Eliasa jeszcze uległa trenowanej przez Macieja Janikowskiego Tajlandce, ale miesiąc później zrewanżowała się rywalce, triumfując w biegu o Nagrodę Chyszowa aż o 18 długości! W wyścigu o Nagrodę Hubala (d. Tarana) na starcie zabrakło Tajlandki. Będąca w wysokiej formie Traviolla ponownie zdeklasowała rywali. Tym razem pokonała drugiego na mecie Morikano o 13 długości. Kolejne miejsca zajęły Sun Belina, Kajman oraz Drybler. W obu zwycięskich startach Traviolli dosiadał Czech Radek Havelka.<br />
  <br />
  Zbliżał się najważniejszy bieg płotowy sezonu –&nbsp; Wielka Służewiecka. Bitą faworytką po znakomitych ostatnich występach miała być Traviolla, ale kilka dni wcześniej została zakupiona przez Czechów i została wycofana. Nie wystartowały również kontuzjowane Tajlandka i Morikano. Ostatecznie pobiegło 6 koni. Dwie 3-latki, Jutrzenka i No Honey, nie ukończyły gonitwy, więc w rozgrywce liczyły się tylko konie starsze. Dowolnie zwyciężył trenowany przez Marka Nowakowskiego i dosiadany przez przez R. Bensa Drybler, przed Kajmanem i Kalmarem.<br />
  <br />
  W gonitwach dla 3-latków dwukrotnie triumfował przygotowywany przez Andrzeja Walickiego Saluti, dosiadany przez Zdizława Licę. Po jednym zwycięstwie odniosły Dżumena (tr. Maciej Jodłowski ) oraz Josarian i Jam Taki (oba w treningu Małgorzaty Łojek).<br />
  <br />
  W końcówce sezonu biegi o Nagrody Masiniego i Zamknięcia Sezonu Płotowego w bardzo dobrym stylu wygrał 4-letni Bonsai’s Blade, trenowany przez Janusza Kozłowskiego i dosiadany przez Rumena Panczewa.
</p>
<p>
  <strong>Info</strong>
</p>
]]></description>
        </item>
        
        <item>
            <title>Właściciel Roku 2011 Robert Gorczyca: Wyścigi to nasza rodzinna fantazja</title>
            <link>http://torsluzewiec.pl/news/view/2623/</link>
            <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
            <dc:creator>Krzysztof Romaniuk</dc:creator>
            <guid isPermaLink="false">http://torsluzewiec.pl/news/view/2623/</guid>
            <description><![CDATA[<p>
  Pochodzę z Sosnowca. W 1997 roku wraz żoną Gabrielą i najstarszą córką Karoliną (miała wtedy 5 lat) przenieśliśmy się do Warszawy i zamieszkaliśmy najpierw na Ursynowie, a obecnie mieszkamy w Wilanowie. Z Ursynowa na wyścigi jest blisko, więc zaczęliśmy zaglądać na tor z czystej ciekawości. W mojej rodzinie nie było jakichś szczególnych końskich tradycji, ale ja sam, jeszcze mieszkając w Sosnowcu, nauczyłem się jeździć konno i lubiłem wraz ze szwagrem brać udział w przejażdżkach dla przyjemności.<br />
  Gdy ktoś lubi te zwierzęta, tor wyścigowy i jego atmosfera mogą łatwo nim zawładnąć. Przychodziliśmy na Służewiec, żeby popatrzeć na konie, ale z czasem odezwała się we mnie chęć posiadania własnego wyścigowego wierzchowca, zwłaszcza że kupiliśmy 6-hektarowe gospodarstwo w miejscowości Długosiodło za Wyszkowem. Była tam również stajnia z czterema boksami.<br />
  Dzięki poznaniu Adama Wyrzyka, który wtedy rozpoczynał swoją wielką wyścigową przygodę, i za jego namową, kupiliśmy podczas aukcji na Służewcu Taksję. Miała już ona karierę na torze za sobą. Kupiliśmy ją właściwie pod siodło, ale przy okazji pomyślałem sobie, że zaczniemy hodować konie. Wtedy (był to 2003 rok) poznaliśmy trenerkę Taksji, panią Małgorzatę Łojek i koniuszego Marka Zawadę, z którymi dwa lata później nawiązaliśmy stałą współpracę, trwającą do dziś. Następnym koniem, którego kupiliśmy, była arabska klacz Zachcianka własności Adama Wyrzyka. Podobało mi się jej imię. Miałem, co tu ukrywać, taką zachciankę, żeby była moja.<br />
  <br />
  <strong>Ironia losu</strong><br />
  O tym, jak trudne były moje początki w roli właściciela, świadczył zakup ogiera Jeans Blue. Miał on dwie operacje z powodu problemów związanych z oddychaniem. Nic nie pomogło. W końcu oddaliśmy go za "czapkę gruszek" pewnej dziewczynce z Sosnowca. Jeździ na nim do dziś.<br />
  W&nbsp; międzyczasie kupiłem Iwo i Domikę z Widzowa. Żona natomiast wypatrzyła siwą Irkucję, ale ironia losu sprawiła, że ją zwróciliśmy hodowcy i właścicielowi, z powodów powiedzmy formalnych. Mocno dotknęła nas wtedy ironia losu. Klacz ta, trenowana przez Małgorzatę Łojek, okazała się najlepszą w 2007 roku (wygrała nagrody: Soliny, Oaks i Krasne). Na dodatek padła nam klacz zakupiona od pana Rejmana, Ursana, cenna ze względów hodowlanych.<br />
  <br />
  <strong>Pierwsze jaskółki przełomu</strong><br />
  Po tych wszystkich niepowodzeniach, za namową Kishore Mirpuriego pojechałem w 2005 roku, po raz pierwszy na aukcję do Anglii i kupiłem wtedy Can Can Beauty i Run Robertę, a kolega z Irlandii wybrał dla nas Pretty Rainbow. Pierwsza z nich wygrała trzy gonitwy, a druga i trzecia po jednej.<br />
  Jako hodowcy wspólnie z żoną zaistnieliśmy dopiero w sezonie 2009, kiedy Bello Secondo (Special Power-Bella Balerina) wygrał trzy gonitwy. Sprzedaliśmy go do Norwegii. Te pierwsze sukcesy bardzo nas cieszyły, ale właściwie nasze ówczesne triumfy na wyścigach były, co tu ukrywać, drugorzędne.<br />
  <br />
  <strong>Znacząca odmiana</strong><br />
  Dopiero rok 2010 przyniósł jakościowo znaczącą odmianę. Dwuletnie konie naszej własności, Tybet i Electra Deelites, okazały się najlepszymi w swoim roczniku. Nagle pojawiła się perspektywa wygrania najważniejszych gonitw na Służewcu. Prawdę mówiąc, nie byliśmy na to mentalnie przygotowani. Jak się okazało, to sceptyczne podejście, pozwoliło nam w roku 2011 spokojniej przeżyć niespodziewane porażki i cieszyć się z równie niespodziewanych sukcesów.<br />
  Za największy uważam drugie miejsce Electry w Derby. To był przecież nasz debiut w tak prestiżowej gonitwie. Intens jak się okazało był poza zasięgiem, jednak nasza klacz, dosiadana przez szwedzkiego dżokeja Graberga, pokonała pewnie pozostałe konie. Electra była druga także w Oaks za rewelacyjną Hortensją, ale w odpowiedniku tej gonitwy na Słowacji odniosła wspaniałe zwycięstwo. Jestem niby twardy chłop, jednak wtedy dzwoniąc do żony i do trenerki Małgorzaty Łojek nie byłem w stanie sklecić kilku sensownych zdań i powstrzymać łez. Płakała ze szczęścia też moja córka Karolina, która wyjechała ze mną do Bratysławy, bo żona i pani Małgosia, obawiając się chyba porażki, wolały jednak zostać w domu.<br />
  Oprócz Electry, w sezonie 2011 świetnie spisywały się Big Luck (wygrał cztery gonitwy, w tym Criterium) i Tybet (zwycięzca Nagrody Przedświta). Jednak największą niespodziankę sprawiła nam chyba jednak klacz naszej hodowli, córka Taksji Tija, która po wspaniałej jeździe Aleksandra Reznikova wygrała Nagrodę Efforty, bijąc o łeb świetną, wyhodowaną w USA Bissectrisę.<br />
  Pierwszy i drugi przychówek Taksji, Takami i Tamira, to były słabe konie. Tija dobrze się prezentowała jako roczniak, ale skąd mogliśmy przypuszczać, że będzie tak dobrze biegać. Znalazł się chętny, więc sprzedaliśmy Taksję zanim Tija zadebiutowała na torze. Nie żałujemy tego, bo córka okazała się lepsza od matki i ją za rok być może wcielimy ją do hodowli, a obecnemu właścicielowi Taksji, panu Tomaszowi Ślempowi życzymy, by ta obdarowała go równie dobrym potomstwem.<br />
  Z pozostałych dwulatków dobrze biegały zakupione w Irlandii Enjoy the Silence i Youcanseeme. Zawiódł natomiast Rock'n'Roll.<br />
  <br />
  <strong>Wyścigi przeżywamy razem z dziećmi i znajomymi</strong><br />
  Moją hodowlaną i wyścigową pasję podziela w równej mierze żona Gabriela. Nie tylko pomaga w prowadzeniu naszej stadniny w Długosiodle, ale jest także stałym bywalcem w stajni pani Małgorzaty Łojek. Ja robię to rzadziej, bo mam wiele obowiązków zawodowych. Konie jeszcze same na siebie nie zarabiają. Trzeba do nich dokładać. One są naszą fantazją, dostarczają nam wiele wspólnych, rodzinnych przeżyć w naturalnym środowisku, których gdzie indziej byśmy nie doznali. Wspomniałem już o emocjonalnym podejściu do wyścigów 19-letniej córki Karoliny, ale ich magii na swój sposób ulegają też 12-letni Michał i 4-letnia Julka.<br />
  Swoją pasją zaraziłem też pracowników mojej firmy. Mówiąc żartem, wyhodowałem kilku nowych entuzjastów wyścigów, którzy nie tylko chętnie przychodzą na tor, kiedy biegają nasze konie, ale w sezonie każdy poniedziałek zaczynają od lektury internetowej strony Służewca.<br />
  <br />
  <strong>Po latach chudych nadeszły tłuste?</strong><br />
  Choć jesteśmy stosunkowo krótko na wyścigach, to jednak już zdążyliśmy nauczyć się pokory. Ja wiem, że jest to dla bywalców toru banalna prawda, ale najzupełniej się z nią zgadzam: to koń czyni człowieka wielkim lub małym.<br />
  Czy po latach chudych nadeszły dla nas tłuste - trudno prorokować. My robimy tylko to, co do nas należy, czyli staramy się, żeby naszym koniom niczego nie brakowało. Już nie działamy tak jak na początku po omacku, to jednak wiele przecież nadal zależy także od łutu szczęścia.<br />
  W przyszłym sezonie zabraknie już na torze Electry Deelites, która wróciła do Długosiodła i zostanie matką stadną. W naszych barwach oprócz Tiji, Enjoy The Silence, Big Lucka i Tybeta będą biegać dwulatki po takich ogierach jak: With Approval, Verglas, Sunday Break, Whipper, Country Reel i Nowogródek.<br />
  <br />
  <strong>Serdecznie dziękujemy</strong><br />
  Za tegoroczne wyniki chcielibyśmy wspólnie z żoną podziękować przede wszystkim pani trener Małgorzacie Łojek i koniuszemu Markowi Zawadzie. Mamy do nich już od siedmiu lat pełne zaufanie, jeśli chodzi o trening i plany startowe. Dziękujemy też całej załodze Stajni Traf, szczególnie dżokejowi Mirkowi Pilichowi za codzienną pracę, a także dżokejom dosiadającym nasze konie w wyścigach, głównie Per-Andresowi Grabergowi, Aleksandrowi Reznikovowi, Martinowi Srnecowi oraz Viktorowi Popovowi.<br />
  <br />
  <br />
  Notował: <strong>Islander</strong><br />
  <br />
  &nbsp;
</p>
]]></description>
        </item>
        
        <item>
            <title>Przeżyjmy to jeszcze raz (1). Folbluty -  pierwsza część sezonu </title>
            <link>http://torsluzewiec.pl/news/view/2622/</link>
            <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
            <dc:creator>Krzysztof Romaniuk</dc:creator>
            <guid isPermaLink="false">http://torsluzewiec.pl/news/view/2622/</guid>
            <description><![CDATA[<p>
  <strong>Awanse Małego Kaprala</strong>.<br />
  <br />
  Pierwszy pozagrupowy wyścig dla 3-latków o Nagrodę Strzegomia został rozegrany 1 maja. Choć na starcie stanęło tylko 5 koni, to obsada była naprawdę niezła. Faworytem był niepokonany w wieku dwóch lat Intens, a jego głównymi rywalami ścigające się w poprzednim sezonie w ważnych gonitwach The Blue i Mały Kapral. Stawkę uzupełniały klacze: szybka Khilona i zagadkowa irlandzka Secret Gold, która wygrała gonitwę w Anglii. Podczas szybkiej końcówki przygotowywany przez Andrzeja Walickiego Mały Kapral okazał się lepszy od dyktującego tempo w dystansie The Blue. Niosący 4 kg więcej Intens mocno rozczarował, wyraźnie ulegając również Khilonie.<br />
  <br />
  Rozgrywany tydzień przed klasycznymi biegami o Nagrody Rulera i Wiosenną wyścig o Nagrodę Irandy wygrał trenowany przez Małgorzatę Łojek Soley. Jego właściciel Tadeusz Sobierajski mocno wierzył, że powtórzy on sukces półbrata Sorosa, który 5 tygodni po wygranej w Irandy triumfował w Derby. Soley w pokonanym polu pozostawił wysoko ocenianego w stajni Burbona oraz sensacyjnego zwycięzcę Handikapu Otwarcia - Iwonicza.<br />
  <br />
  Do rywalizacji w wyścigu o Nagrodę Rulera przystąpiło sześć ogierów. Najmocniej faworyzowane ze względu na dobry występ trzy tygodnie wcześniej były Mały Kapral i wspierany tym razem przez średniego Hectorisa The Blue. Krzysztof Ziemiański miał nadzieję na lepszy bieg Intensa, choć czasu od poprzedniego startu minęły tylko trzy tygodnie. Hectoris narzucił bardzo surowe warunki. Biegnący tuż za nim The Blue zaatakował już na zakręcie, jednak ta taktyka zupełnie się nie sprawdziła. W końcówce The Blue zupełnie opadł z sił i został wyprzedzony najpierw przez Intensa, następnie przez Małego Kaprala, który mocno pobudzany przez Aleksandra Reznikova zrównał się z Intensem w słupie. Werdykt: łeb w łeb! To oznaczało, że o miano konia trójkoronowanego mogły walczyć dwa wierzchowce. Było to pierwsze zwycięstwo trenera Krzysztofa Ziemiańskiego w tym klasyku.<br />
  <br />
  Trójkę faworytów w biegu o Nagrodę Iwna tworzyły oczywiście: Intens, Mały Kapral i The Blue, ale tym razem rywali im przybyło. Trener Maciej Janikowski wierzył w Burbona, a Marek Nowakowski w Salama. Do tego zagadką była postawa amerykańskiej hodowli Azure Dragona, Feodora i Electro Beata, które wraz z pozostałymi końmi Vladimira Kazakova przybyły na Służewiec dopiero 17 maja. Warunki podyktowały konie z jego stajni - Feodor z Electro Beatem. Azure Dragon mocno zaatakował na prostej, ale został szybko doścignięty przez Burbona i Małego Kaprala, które o zwycięstwo walczyły do celownika. Podczas szybkiej końcówki Mały Kapral pod Reznikovem okazał się lepszy o szyję. Trzecie miejsce zajął atakujący z końca stawki Salam przed Azure Dragon. Intens minął celownik na piątym miejscu. Jak się okazało, po wyjściu na prostą, gdy był zamknięty, doszło do kontaktu z innym koniem i Intens doznał poważnego skaleczenia. Ku rozpaczy kibiców, jego start w biegu o błękitną wstęgę stanął pod znakiem zapytania.<br />
  <br />
  <strong>Elektryczna Electra Deelites</strong><br />
  <br />
  Nagrodę Wiosenną wygrała trenowana przez Adama Wyrzyka Black Pantera. Wcześniej bez większych sukcesów startowała we Włoszech. Drugie miejsce zajęła atakująca z końca stawki Electra Deelites (najlepsza dwulatka sezonu 2010), która w końcówce wyprzedziła podążającą za Black Panterą Hortensję. &nbsp;<br />
  W biegu o Nagrodę Soliny łatwe zwycięstwo odniosła faworyzowana wówczas Electra Deelites, szykowana przez Małgorzatę Łojek do Derby. Drugie miejsce świetnym finiszem wywalczyła Marlene przed Badawah, a czwarte robiąca postępy Secret Gold. Zawiodły solidna Khilona (5.), jedna z faworytek Time of Wind (6.) oraz trzecia w Wiosennej Hortensja (8.).<br />
  <br />
  <strong>Iwonicz bije rekord</strong><br />
  <br />
  Gonitwa o Nagrodę Aschabada, zwana „kuchennymi schodami" do Derby, miała być pewnego rodzaju formalnością, ponieważ bitym faworytem był Tybet, który kilkanaście dni wcześniej nie dał szans solidnym rywalom w wyścigu II grupy. Dyktujący mu mocne tempo Volans osłabł na zakręcie. Tybet na prostej ruszył pierwszy, ale fantastycznie galopował Iwonicz pod Wiaczesławem Szymczukiem. Wyprzedził rywala bez wysiłku i ustanowił rekord toru na 2200 m - 2’15,2”. Niestety, Iwonicz nie mógł pobiec w Derby, gdyż nie został przed sezonem do tego wyścigu zgłoszony.<br />
  <br />
  <strong>Intens sam jeden!</strong><br />
  <br />
  Nadeszło wielkie wyścigowe święto – gonitwa Derby. 3 lipca na starcie stanęło 17 koni. Zdecydowanego faworyta nie było. Najwięcej szans przyznawano Małemu Kapralowi – triumfatorowi najważniejszych, przederbowych biegów. Z pozostałych koni liczono: drugiego w biegu o Nagrodę Iwna Burbona, błyskotliwie wówczas finiszującego Salama, najlepszą z klaczy Electrę Deelites i jej towarzysza stajennego Tybeta. Zagadką była forma Intensa, który po gonitwie o Nagrodę Iwna, w której był dopiero piąty nie tylko z powodu błędów jeźdźca, ale i "zarąbania", miał ponad tygodniową przerwę w treningu.<br />
  Aura nie sprzyjała. Po silnych ulewach tor stał&nbsp; się mocno elastyczny, a nawet ciężki. Po starcie do przodu wysforowały się dwa mocne kasztany: Intens i Tybet, dosiadane przez zagranicznych jeźdźców Czecha Tomáša Lukáška i Francuza Nicolasa Perreta, którzy dyktowali warunki biegu. Tempo było na tyle silne, że na prostej konie biegnące w czołówce się nie liczyły, z wyjątkiem Intensa. Na prostej powiększał on już tylko przewagę nad konkurentami. W celowniku wyniosła ona aż 12 długości nad Electrą Deelites, która o długość wyprzedziła Boozera i Małego Kaprala. Łatwość zwycięstwa Intensa była niespotykana. Trener Krzysztof Ziemiański świętował drugą z rzędu wygraną w tym klasyku. Bohaterami dnia byli także hodowca i właściciel Intensa Roman Piwko, a także dżokej Lukášek.<br />
  <br />
  <strong>Kardinale najlepsza, ale w słabszej konkurencji</strong><br />
  <br />
  Rywalizacja koni 4-letnich i starszych specjalizujących się na dystansach długich odbywała się w węższym gronie. Karierę przed sezonem zakończyły Hipoliner i Infamia, problemy zdrowotne miały również Dżulietto, Dancing Moon i Ruten. W tej sytuacji faworytką wyścigu o Nagrodę Prezesa TS była Kardinale, która na początku sezonu w biegu o Nagrodę Golejewka o szyję pokonała innego konia przygotowywanego przez Andrzeja Walickiego Invisible Dubaia. Następnie brała udział w Velkej Cenie Slovenskej w Bratysławie, ale była dopiero 6. W tym czasie Invisible Dubai łatwo wygrał gonitwę o Nagrodę Widzowa i ponownie miał być najgroźniejszym rywalem klaczy. Kardinale nie zawiodła, chociaż do celownika nieoczekiwanie mocno naciskał ją Sarsen. Trzecie miejsce zajął Leopolis przed bezbarwnie biegnącym Invisible Dubaiem.<br />
  <br />
  <strong>Szokująca wygrana Feodora<br /></strong><br />
  Najważniejszy wyścig pierwszej części sezonu o Nagrodę Fryderyka Jurjewicza (dawniej Rzecznej) zakończył się sensacyjnym rozstrzygnięciem. O zwycięstwo miały walczyć konie starsze: świetna Dżazzil (miesiąc wcześniej wygrała bieg o Nagrodę Haracza), biegający z sukcesami na zagranicznych torach Inheritor oraz najlepszy miler poprzednich lat Golden Tirol. Tymczasem prowadzący od startu 3-letni Feodor ze stajni Vladimira Kazakova pod rosyjskim praktykantem dżokejskim Denisem Shcherbakovem na prostej raz po raz odpierał ataki wymienionej trójki. Wpadł na celownik z przewagą 0,5 długości nad Dżazzil, która o nos pokonała Inheritora. Czwarte miejsce Goldenowi Tirolowi odebrał Faghelaed – triumfator rozgrywanej w połowie maja gonitwy o Nagrodę Jaroszówki. Warto dodać, że Feodor był namniej liczonym koniem w całej 10-konnej stawce.
</p>
<p>
  <strong>Info</strong>
</p>
]]></description>
        </item>
        
        <item>
            <title>Andrzej Walicki: To był mój dobry rok, ale dość daleki od najlepszych</title>
            <link>http://torsluzewiec.pl/news/view/2621/</link>
            <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
            <dc:creator>Krzysztof Romaniuk</dc:creator>
            <guid isPermaLink="false">http://torsluzewiec.pl/news/view/2621/</guid>
            <description><![CDATA[<p>
  <strong>Zdobył pan tytuł czempiona trenerów z 49 zwycięstwami na 220 startów, co dało wysoką średnią 22,3. Pańskie konie wygrywały przeciętnie co piątą gonitwę. Jest pan zadowolony z tego osiągnięcia?</strong><br />
  <br />
  I tak, i nie. Zdobycie czempionatu w sytuacji, gdy mogłem wystawiać do wyścigów sumie tylko niewiele ponad 40 koni, jest rzeczywiście sporym sukcesem. Trzeba ponadto wziąć pod uwagę, że w mojej stajni nie ma arabów, a więc nie brałem udziału w 40 procentach ogólnej sumy gonitw.<br />
  Natomiast pod względem jakościowym uzyskałem 17-18 wynik w swej 42-letniej karierze. Moje konie wygrały 12 wyścigów pozagrupowych, w tym pięć w kategorii A: po dwie Mały Kapral (Rulera i Iwna) oraz Prince of Ecosse (Ministerstwa Rolnictwa i Mokotowską) i jedną Kardinale (Prezesa Totalizatora Sportowego). Zabrakło zwycięstw w głównych gonitwach, a więc w Derby, St. Leger i Wielkiej Warszawskiej, ale nie mam o to do siebie pretensji, bo przewaga Intensa w II części sezonu była bezdyskusyjna.<br />
  <br />
  <strong>Jakie noty wystawiłby pan swoim najlepszym podopiecznym?</strong><br />
  <br />
  Na najwyższą zasłużył Prince of Ecosse. Trenowałem wiele dobrych koni, ale ten już w wieku dwóch lat ujawnił olbrzymie możliwości. Niestety, nie ma pewności, że po wyleczeniu kontuzji, której doznał podczas treningu w drugiej połowie listopada, będzie nadal wyjątkowym koniem wyścigowym. Po operacji pękniętej nogi został już zabrany ze szpitala na Ursynowie przez właściciela Andrzeja Zielińskiego do jego stadniny. Ma wrócić do mojej stajni w końcu zimy. Trudno powiedzieć czy zdążę go przygotować do najważniejszych wyścigów w I części sezonu.<br />
  Pozytywnie oceniam Małego Kaprala i Iwonicza. Trudno je uznać za konie klasowe, ale mimo to osiągnęły bardzo dobre wyniki. Niespodzianką in minus były natomiast występy Kardinale w drugiej połowie sezonu,a także Invisible Dubaia, ale przyczyniły się do tego względy zdrowotne. Kardinale w drodze do Bratysławy nabawiła się zapalenia zatok. Nie będąc w pełni dyspozycji zdołała jeszcze wygrać Nagrodę Prezesa Totalizatora Sportowego, ale później, choć wyglądała wspaniale, nadal miała problemy w zatokami, co musiało się odbić na wynikach. Na słabszą postawę Invisible Dubaia wpłynęła kontuzja, której doznał po zwycięstwie w biegu o Nagrodę Widzowa.<br />
  <br />
  <strong>Które konie pozostały w pańskiej stajni na przyszły sezon, a jakie odeszły już na dobre?<br /></strong><br />
  Po leczeniu w stadninie pod koniec października wrócił 6-letni Jovellanos. Będzie on przygotowywany pod kątem wyścigów płotowych. Ze starszych pozostały tylko Iwonicz, Black Troy, Thuram i Dewona. Jednak nie wiadomo czy pierwszy z nich będzie biegał na Służewcu w przyszłym sezonie, bo jeśli znajdzie się kupiec, który da odpowiednio wysoką cenę, może zostać sprzedany. Borges zimę spędzi u właściciela. Mam nadzieję, że wróci wiosną. Kardinale odeszła na matkę, tak samo Badawah, która jesienią doznała kontuzji. Dżazzil została sprzedana. Invisible Dubaia i Małego Kaprala właściciel zabrał do Włoch.<br />
  Z dwulatków pozostały: Be Best, Dagger, Dancing Goddes, Dżordano (nie biegał), Jasna, Kashmer Red, Księżna Wiatru (nie biegała), Masterprice (nie biegała), Narkoza, Sztorm (przyszedł w październiku), Tropical Fly i Young Boy. Prince of Ecosse i Dash, który nie biegał, przebywają u właściciela. Forza Varsovia doznała jesienią kontuzji, na szczęście niezbyt groźnej. Jest już po zabiegu i mam nadzieję, że będzie biegała.<br />
  <br />
  <strong>Na jakie trzylatki liczy pan w przyszłym roku najbardziej?</strong><br />
  <br />
  Z ogierów na Prince of Ecosse i Young Boya, a z klaczy na Narkozę i Masterprice, która zadebiutuje w wieku trzech lat i będzie się specjalizować na dystansach sprinterskich. W wieku dwóch lat nie biegała z powodu kontuzji. Ciekawą klaczą jest Forza Varsovia, ale przerwa spowodowana rehabilitacją po kontuzji może spowodować opóźnienie w jej przygotowaniach. Nie wykluczam, że po treningu zimowym jakiś koń dołączy do wyżej wymienionych.<br />
  &nbsp;<br />
  <strong>Ile dwulatków będzie pan przygotowywał do sezonu 2012?</strong><br />
  <br />
  20 już jest w stajni, w tej liczbie cztery zakupione przez panów Kishore Mirpuriego i Zbigniewa Górskiego w Irlandii oraz 8 z Golejewka. Jeszcze trzy-cztery dojdą. W sumie moja stajnia powinna liczyć wiosną ok. 47-48 koni.<br />
  <br />
  <strong>Czy sześciokrotny czempion toru Aleksander Reznikov będzie nadal jeździł u pana "na pierwszą rękę"?</strong><br />
  <br />
  O ile mi wiadomo, Reznikov wyjechał już do USA, gdzie ma przebywać trzy miesiące. Umówiliśmy się, że 1 marca ma ponownie rozpocząć pracę w mojej stajni.<br />
  <br />
  <strong>Czy zimą będzie pan korzystał z pomocy jakiegoś dżokeja?</strong><br />
  <br />
  Nie, mam dobrą załogę, która wykona jak należy zimową pracę z końmi.<br />
  <br />
  <strong>Dziękujemy bardzo za rozmowę i życzymy sukcesów w sezonie 2012!<br /></strong><br />
  Rozmawiał: <strong>Islander</strong>
</p>
]]></description>
        </item>
        
        <item>
            <title>Trener Roku 2011 Krzysztof Ziemiański: Muszę sobie ułożyć życie bez Intensa</title>
            <link>http://torsluzewiec.pl/news/view/2620/</link>
            <pubDate>Thu, 14 May 2009 09:20:07 +0000</pubDate>
            <dc:creator>Krzysztof Romaniuk</dc:creator>
            <guid isPermaLink="false">http://torsluzewiec.pl/news/view/2620/</guid>
            <description><![CDATA[<p>
  <strong>Jak dwa ostatnie, niezwykle udane sezony, wpłynęły na rozwój pańskiej stajni?<br /></strong><br />
  Sezon 2010 niewiele zmienił pod tym względem. Podobnie jak w poprzednich latach miałem zgłoszonych ponad 50 koni od właścicieli, którzy współpracują ze mną od jakiegoś czasu.&nbsp; Po drugim z rzędu bardzo dobrym dla mojej stajni sezonie i zwycięstwach w Wielkiej Warszawskiej oraz czterech klasykach (Derby, Oaks, Rulera i St. Leger) pojawili się nowi właściciele. Część z nich miała już konie u innych trenerów. Swoje araby powierzyło mi również kilku nowych zagranicznych właścicieli, m.in. z Niemiec, być może na ich decyzję wpłynął sukces arabski Hermy w biegu o Nagrodę Gazelli, Mlechy i Sahary (Oaks). Podejrzewam więc, że wiosną wszystkie boksy będę miał zajęte.<br />
  <br />
  <strong>Czyli zapowiada się kolejny udany sezon? Jakie ma pan nadzieje na nowy rok?</strong><br />
  <br />
  Trudno przewidzieć. Z pewnością ciężko będzie trafić na drugiego konia klasy Intensa.&nbsp; Cóż, taki jest los większości trenerów. Najlepsze konie są zazwyczaj sprzedawane. Mówiąc żartobliwie, muszę sobie ułożyć życie bez niego. Liczę jednak, że kilka z trenowanych przeze mnie wierzchowców ładnie się rozwinie i będzie w stanie walczyć w gonitwach pozagrupowych. Mam również nadzieję włączyć się do walki w czempionacie trenerów, ale czy to się uda, przekonamy się dopiero za kilka miesięcy.<br />
  <br />
  <strong>W takim razie, z którymi końmi wiąże pan największe nadzieje?</strong><br />
  <br />
  Spośród doskonale znanych koni starszych, bardzo wierzę w oaksistkę Hortensję oraz araba El Weirona. Jestem co prawda zdania, że klacze z wiekiem biegają gorzej, ale Hortensja jest niezwykle silna. Ma cechy ogiera, dlatego uważam, że przyszły sezon również będzie miała dobry. El Weiron miał w tym sezonie trochę problemów zdrowotnych, ale powrócił do formy. Trzylatków będę miał około 15, jednak tylko kilka z nich wyszło do startu w wieku 2 lat. Najbardziej z nich podoba mi się Mister Great, który wygrał w pierwszym starcie, a jego drugi występ był mniej udany, ponieważ miał trochę przerw w pracy treningowej. Interesujący jest irlandzkiej hodowli Easy Go. We wrześniu przeszedł do mnie ze stajni Emila Zaharieva. Od tej pory bardzo urósł i rozwinął się. Ciekawy jestem również postawy Mundo, syna Aramusa. Robi duże postępy. Cały czas wierzę w araba Impacta. Jego największą wadą jest to, że jest dość drobny, co w rywalizacji z potężnymi rosyjskimi i holenderskimi końmi arabskimi może mieć spore znaczenie. W tym sezonie miał o tyle trudniej, że trafił do mnie dopiero w drugiej połowie kwietnia i był opóźniony o kilka miesięcy w pracy treningowej w stosunku do innych koni. Jeśli dobrze przezimuje, to stać go na dużo więcej. Karierę zakończyła natomiast arabska oaksistka Herma, która pójdzie do hodowli.<br />
  <br />
  <strong>Ile młodych koni będzie pan trenował?</strong><br />
  <br />
  W tym momencie mam 16 młodych folblutów i około 10 arabów. Wśród koni pełnej krwi jest jeden hodowli irlandzkiej, pozostałe urodziły się w Polsce. Są to przeważnie reprezentanci stadnin SK Iwno, SK Krasne oraz Damis. Przyjdzie jeszcze sześć arabów od zagranicznych właścicieli. Sam jestem ciekaw, jak dobre będą to konie. Obecnie przebywają u mnie cztery urodzone w Polsce, m.in. Hiszpan – pełny brat Hipotezy i półbrat Hermy.<br />
  <br />
  <strong>Czy planuje pan zatrudnienie w swojej stajni dżokeja?<br /></strong><br />
  Nie mam takich planów. Nadal będzie u mnie pracowała i jeździła starsza uczennica Daria Panczew, która obecnie jest na zwolnieniu z powodu złamania obojczyka. Mam nadzieję, że szybko powróci do zdrowia i formy, czego jej z całego serca życzę.<br />
  <br />
  <strong>Co się teraz dzieje z Intensem i Infamią?</strong><br />
  <br />
  Intens ma nowego właściciela z Ukrainy. Jednak nadal przebywa na Służewcu. Chyba jeszcze nie zapadła decyzja, gdzie i przez kogo będzie trenowany, ale w planach są jego starty we Francji. Jestem ciekawy, co postanowi jego właściciel, bo wierzę, że tego konia stać na sukcesy także w dużych biegach na Zachodzie. Uważam, że jeszcze bardziej się rozwinie i poprawi, ponieważ nie był jeszcze w pełni dojrzały. Zademonstrował olbrzymi talent i dobrze prowadzony może sporo osiągnąć. Muszę jednak powiedzieć, że nie jest to koń, który trenuje się sam. Trzeba poświęcić mu dużo czasu i uwagi. Mam nadzieję, że trafił w dobre ręce i jeszcze nie raz o nim usłyszymy.<br />
  Infamia została kupiona przez Romana Piwkę i przebywa w jego stadninie w Skorogoszczy. Wraz z matką Intensa, Inicjatywą, pojedzie na stanówkę pod ogiera Belenus. Dlaczego taki wybór? Belenus doskonale dopasował się do tej rodziny. Inicjatywa dała już Intensa i fajnie byłoby, gdyby urodził się jeszcze jeden tak dobry koń. Warto przypomnieć, że także Iwonicz, który pochodzi z tej samej linii żeńskiej jest synem Belenusa.<br />
  <br />
  <strong>Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów!<br /></strong><br />
  Rozmawiał: <strong>Piechur</strong>
</p>
]]></description>
        </item>
        
    </channel>
</rss>


