Maciej Jodłowski: Wierzę, że San Moritz odzyska formę
2010-04-06
W ubiegłym roku Maciej Jodłowski rozpoczął pracę na Służewcu w roli trenera koni firmowej stajni SK Widzów. Już w pierwszym sezonie odniósł sukcesy. Dwuletni Mileryt zwyciężył w biegach o Nagrody Dakoty oraz Mokotowską i był najlepszym ogierem w roczniku. Konie Macieja Jodłowskiego wygrały najwięcej gonitw płotowych (cztery) i zarobiły najwięcej pieniędzy w tej konkurencji (niemal 35 000 zł).
Stajnia SK Widzów utrzymała przez cały sezon 2009 bardzo równą, solidną formę. W posezonowych wyborach jej trener został wyróżniony za udany debiut na Służewcu (na początku kariery przygotowywał konie w Sopocie).
– Niestety, zimowy faworyt na Derby, Mileryt, został sprzedany do Czech. Dżudoka po kontuzji nie miał szans wrócić na tor, więc odszedł do rekreacji. Dzielna Sztaluga zostanie matką w stadninie. Mimo to, w mojej stajni pozostało jeszcze kilka ciekawych koni. Jestem zadowolony z ich pracy podczas treningów - ocenia Maciej Jodłowski.
Siła braci
Choć 11-letni San Luis i 6-letni San Moritz najlepsze lata mają już za sobą, to nadal stać ich na odnoszenie sukcesów. Oba należą do grona najbardziej utytułowanych koni na torze. San Luis dwukrotnie zwyciężał w Wielkiej Warszawskiej i tyleż razy był drugi. Ponadto wygrywał biegi o Nagrody St. Leger i Prezesa Rady Ministrów (obecnie Prezesa TS), a także jest rekordzistą toru na 2600 m. W ubiegłym roku syn świetnego Dixielanda bardzo udanie rozpoczął karierę na wewnętrznej bieżni – zwyciężając w trzech wyścigach płotowych. Trójkoronowany San Moritz po kłopotach zdrowotnych nie odzyskał już swojej kapitalnej formy z sezonu 2007, kiedy to w każdym starcie deklasował rywali.
- Wierzę, że San Moritz odzyska formę na tyle, by walczyć w biegach pozagrupowych – twierdzi trener – Jeśli jednak tak się nie stanie, również otrzyma szansę na wewnętrznej bieżni. San Luis będzie kontynuował karierę płotową. Niestety, warunki polskich wyścigów w tej dyscyplinie są dla niego niekorzystne, bo po ubiegłorocznych wygranych, już na początku sezonu będzie musiał startować pod wagą 73 kg. W przypadku kolejnego zwycięstwa dołożone zostaną dodatkowe 2 kg. Jego celem jest w tym roku Wielka Służewiecka, w której nie są stosowane nadwagi. Jeszcze nie zdecydowałem, czy San Luis wystartuje w jakimś zagranicznym wyścigu płotowym, choć rozważam tę opcję.
Kierunek – płoty
- Na wewnętrznej bieżni zobaczymy także doświadczonego Szatana, jego brata Szanona oraz Stradoma, który po raz pierwszy wystąpi w gonitwie przeszkodowej za granicą – kontynuuje Maciej Jodłowski – Stradom wystartuje prawdopodobnie w Handikapie Otwarcia pierwszego dnia sezonu, a potem w biegu o Nagrodę Sexmana. Jeszcze nie zdecydowałem, który z trzylatków będzie „naskakiwany”. Będzie to uzależnione od ich wyników w gonitwach płaskich. Jednymi z kandydatek są Szatra oraz Dżulinka.
Powroty po kontuzjach
- Kontuzji w zeszłym roku nabawiły się Scorel oraz Ditta. Ogier wygrał dwie gonitwy, ale potem doznał pęknięcia kości. Minie jeszcze kilka tygodni zanim odzyska formę. Świetnie przed sezonem 2009 pracowała Ditta, niestety nabawiła się urazu kopyta i straciła cały rok startów. Do mojej stajni trafiły jeszcze Dżiakomo oraz Baltic Baron. Wyrośniętemu synowi Dżamajki odnowiła się kontuzja i do startu wyjdzie najwcześniej po Derby. Czteroletni Baltic Baron jest wychowankiem znanej niemieckiej stadniny Amerland. Ma wyśmienite pochodzenie. W jego rodowodzie znajdują się takie sławy jak niemiecka derbistka Borgia czy Sadler’s Wells. Baltic Baron trenował w stajni Petera Schiergena, był nawet zgłoszony do niemieckiego Derby, ale okazało się, że nie „trzyma” dystansu. Potem doznał kontuzji. Trafił do Polski, aby w przyszłości zostać ogierem czołowym.
Trzylatki bez lidera
- Jak już wspomniałem, mój najlepszy zeszłoroczny dwulatek Mileryt został sprzedany. Ze startu na start rozkręcał się Nataniel i mam nadzieję, że utrzyma tę tendencję. Myślę, że posiada spore możliwości. Mocno zawiódł mnie Soryt, ale wierzę, że w tym roku mocno się poprawi. Alternatywą dla niego są gonitwy płotowe. Rozwinął się także Inco. To bardzo późny koń, ale ma potencjał. W ubiegłym roku doznał drobnego urazu, ale paradoksalnie może to mu wyjść na dobre, bo nie musiał się forsować w wieku dwóch lat i z pewnością posiada duże rezerwy. Szatra wygrała w wyścig w wieku dwóch lat i będzie musiała ścigać się w mocniejszych stawkach. Jeżeli nie będzie sobie radziła, to zostanie przygotowana do gonitw płotowych. Socjeta to najsłabsza trzylatka w stajni, a Salinda i Scytalina są niewiele lepsze. Większe możliwości ma Soca, niestety w odnoszeniu sukcesów może przeszkadzać jej krzywa noga. Obecnie pracuje dobrze. Wyrośniętego Dantylosa nękają drobne kontuzje. Nie wyróżnia się na treningach. Alafia i Novalia trenują w Sopocie. Ostatnie szlify przed wyścigami będą robiły na Służewcu.
Interesujące dwulatki
- Świetnego pochodzenia córka Dżamajki, Dżiulietta, jest trochę nadpobudliwa. Jeśli nie będzie jej to przeszkadzało podczas wyścigów, to z pewnością będzie bardzo dobra. To piękna i ładnie zbudowana klacz. Dobry papier ma także Inkrecja. Podobają mi się San Marco, Scorpio oraz potężna Dżumena. W przypadku tej ostatniej obawiam się jednak, że przy tak dużej masie, może mieć problemy z nogami. Pozytywnie zaskoczyła mnie na treningach najmniejsza z moich dwulatków – Dżalia. Jest bardzo pracowita i ma wielkie serce do biegania.
Trzech dżokejów
- W mojej stajni pracuje obecnie trzech jeźdźców. Oprócz Wiaczesława Szymczuka, który będzie dosiadał moich koni w wyścigach płaskich na pierwszą rękę, są także dwaj jeźdźcy płotowi. Paweł Gogolewski już w przeszłości brał udział w kilku gonitwach na wewnętrznym torze, natomiast Josh Green pracował w jednej z najlepszych stajni przeszkodowych na Wyspach. Młody chłopak nie miał tam jednak szansy przebicia się, może na Służewcu dopisze mu szczęście.
Info
