Marek Brezina: Regularnie jeżdżąc - doskonalę technikę
2010-09-01
Marek Brezina urodził się w 1978 roku w Kolinie (Czechy). Ma 174 cm wzrostu i może dosiadać koni pod wagą 56 kg. Tytuł praktykanta dżokejskiego uzyskał 14 sierpnia po zwycięstwie na ogierze Negros. Obecnie ma na swoim koncie 27 wygranych gonitw. Z końmi ma styczność od dzieciństwa, ponieważ jego ojciec był hodowcą i to on właśnie nauczył Marka jeździć.
W wyścigach zaczął uczestniczyć w Czechach i odniósł tam 4 zwycięstwa w gonitwach płaskich. Bardzo lubi gonitwy płotowe, często zajmował w tych konkurencjach dobre miejsca. Po krótkim epizodzie we Francji, przeniósł się do pracy do Anglii, a w 2004 roku trafił na Służewiec do stajni Macieja Janikowskiego, gdzie pracuje do dziś.
W tym sezonie dużo częściej dosiadasz koni w gonitwach płaskich. Skąd ta zmiana?
W programie jest tylko 16 wyścigów płotowych, więc warto spróbować swoich sił także na zewnętrznej bieżni. W ten sposób można nabrać także doświadczenia oraz obycia wyścigowego. Regularnie jeżdżąc - szkolę technikę. Oczywiście, gonitwy płaskie mają nieco inną specyfikę, ale to wszystko może zaprocentować także w przełożeniu na wyścigi płotowe. W dalszym ciągu jednak więcej emocji dostarcza mi walka na wewnętrznej bieżni. To jest ciekawa i bardzo wymagająca konkurencja, w której trzeba się wykazać bardzo dobrym wyczuciem konia i umiejętnością współpracy z nim.
Większa liczba dosiadów to także oznaka zaufania trenerów.
Bardzo mnie to cieszy. Przeważnie dosiadam koni ze stajni Macieja Janikowskiego, w której pracuję na stałe. Z większością tych wierzchowców mam do czynienia na treningach, więc dobrze je znam, co z pewnością ułatwia potem jazdę w wyścigach. Jest to ogromnie budujące, gdy od innych trenerów dostaję dosiady. Chciałbym jeździć w wyścigach jak najczęściej.
W planach jest stworzenie toru przeszkodowego na Służewcu. Jak oceniasz ten pomysł?
Jeśli uda się wprowadzić ten plan w życie, będzie to krok w dobrym kierunku. Więcej koni będzie miało szanse sprawdzić się w tej konkurencji. Wierzchowce urodzone w Polsce odnoszą sukcesy w gonitwach przeszkodowych w całej Europie, ale u nas nie mają gdzie się ścigać. Wyjazdy za granicę są męczące i kosztowne. Gdyby tor stiplowy został stworzony na Służewcu, trenerzy zdecydowaliby się więcej koni przygotowywać właśnie do tej rywalizacji. Również dla widowiskowości wyścigów byłoby to korzystne posunięcie. Jeśli wszystko zostanie zrobione z głową, to jest to świetna idea, która jeszcze zwiększy renomę polskich koni jako "specjalistów" od gonitw przeszkodowych. Dodatkowo, przy dobrej reklamie, na torze pojawi się więcej publiczności zainteresowanej tym sportem.
Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?
Chcę szlifować swoje umiejętności, nabierać doświadczenia. Mam nadzieję, wykorzystywać każdą szansę jazdy jak najlepiej i z czasem zdobyć tytuł dżokeja, choć droga jeszcze daleka.
Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiał: Piechur
